Jay Shetty: od mnicha do gwiazdy show‑biznesu
Brytyjczyk Jay Shetty, z pochodzenia Hindus, zbudował swoją markę na historii o tym, jak porzucił karierę w korporacji i w wieku 22 lat zgolił głowę, by przez trzy lata praktykować jako mnich. Po powrocie z Indii zaczął tłumaczyć „starą mądrość na język współczesny” w mediach społecznościowych i pod hasłem „making wisdom go viral”. Jego podcast On Purpose trafił do czołówki amerykańskiego iTunes, a książki „Think Like a Monk” i „8 Rules of Love” stały się bestsellerami. Jednak kiedy w 2024 r. Guardian przeanalizował jego self‑helpową machinę, oskarżenia o nadmierne uproszczenia i plagiaty znów wypłynęły na wierzch. Shetty usuwał setki wpisów po tym, jak youtuberka Nicole Arbour w 2019 r. oskarżyła go o kopiowanie cytatów bez podania autorów.
Dziś Shetty jest nie tylko mówcą i autorem, lecz także milionerem. W 2021 r. on i jego żona Radhi Devlukia kupili w Hollywood Hills rezydencję o powierzchni 6 tys. stóp kwadratowych za 8,4 mln dol. i zbudowali w niej prywatne studio podcastowe. W rozmowie z Los Angeles Times przyznał, że jego życie jest paradoksem: w latach aszramu spał na podłodze, dziś mieszka w „ostrej modernistycznej” willi pełnej marmuru. Shetty stwierdził, że jest zarazem osobowością medialną, konsultantem biznesowym i „monkiem”, dlatego pozwala, aby wszystkie te role współistniały. Net‑worth Shetty’ego szacuje się na 18–30 mln dol. – poza podcastem prowadzi szkołę certyfikującą coachów (kursy kosztują ok. 7,4 tys. dol. za semestr), jest współtwórcą marki herbaty Sama Tea oraz współwłaścicielem drużyny piłkarskiej Angel City. Times of India wylicza, że Shetty ma w portfolio kilka firm i nie odniósł się do zarzutów, iż upiększał swoją przeszłość jako mnich.
Nauki Shetty’ego opierają się na wyciąganiu „uniwersalnych prawd” z Bhagawadgity i buddyjskich tekstów, jednak ich dostępność rodzi oskarżenia o spłycanie tradycji lub wręcz „duchowe plagiaty”. Krytycy uważają, że sprzedaje on gotowe recepty opakowane w atrakcyjne listy – „8 reguł”, „6 sposobów” – które redukują złożone filozofie do memów. Sam Shetty odpowiada, że jego celem jest „uczynienie mądrości przystępną i praktyczną”. Jednak kontrast między ascezą, którą głosi, a jego własnym stylem życia razi: w luksusowym domu nagrywa podcasty z gwiazdami, uczestniczy w przyjęciach, a jego małżeństwo uświetniał Jennifer Lopez i Ben Affleck. Global Indian Times zauważa, że Shetty przyznał, iż lubi konfrontować swoje przywiązanie do pieniędzy i ceni „paradoks” życia byłego mnicha i celebryty.
W przeciwieństwie do wielu duchowych nauczycieli Shetty nie chce być nazywany „guru”. W Los Angeles Times stwierdził, że słowo to w kulturze Indii jest święte i nie powinno być nadużywane. Mimo to staje się symbolem branży, w której samopomoc i coaching to lukratywny biznes. W internecie krążą pytania, czy opłaca się płacić tysiące dolarów za certyfikat „coachingu Shetty’ego”, skoro jego własne życie przeczy idei prostoty. Czy wobec takich sprzeczności możemy ufać nowym „prorokom”? Odpowiedź zależy od nas. W czasach, gdy duchowość staje się produktem premium, warto pamiętać, że autentyczna praca nad sobą nie wymaga luksusowych rezydencji ani celebryckiego blichtru.